ZAPOMNIANY HYZOP.

"Patrz, jak pszczółki nad hyzopem kręcą bąki, zefir znany psotnik strącił z chmur jaskółki, baby w pocie czoła pielą grządki, dzieci na patykach wodzą koła, chłopi pługiem rzeźbią w polach. Tylko starcy w domu palą lulki, ważą piołun. Czasem, kiedy mrok uparty patrzy w okno grają w szachy z wyleniałym czartem co na imię ma samotność. Tylko czasem się nie martwią. A ty, czy masz czasu nadto?"

/ Marcin Małek, Pamiętnik z niedokończonej wyprawy /

HYZOP? COŚ KOJARZĘ…

Na początku wyniki wyrywkowego wywiadu oraz rekonesansu w temacie hyzopu. Oto jakie przyniósły efekty:

1. „Zaraz zaraz a Adam Mickiewicz w inwokacji nie wymienia hyzopu?” Nie. Wymienia „świerzop„, czyli gorczycę polną (lub rzodkiew świrzepę…).

2. Słowo „hyzop” pojawia się w Biblii 12 razy. Zapisane na zawsze. Więc jak tu o hyzopie zapomnieć? Ano, bo to nie ten hyzop (m. in. botanicy zbadali dokładnie sprawę i prawdopodobnie hebrajskie esov dotyczy ziołowej mieszanki z dominującą lebiodką syryjską…).

3. Hyzop wchodził w skład absyntu – najmodniejszego napoju epoki Fin de siecle. Koneserzy gorzkiego trunku – żołnierze i bohema – szukali w towarzystwie „zielonej wróżki” słodkiego zapomnienia. Gdy absyntu zakazano, na długo odszedł w zapomnienie.

Biedny, zapomniany hyzop. A kto o hyzopie pamięta? Z pewnością trzy zawody:

  • farmaceuci i zielarze – ze względu na przeciwkaszlowe działanie hyzopu. Poprawia on także krążenie i trawienie. Słynne ziołowe nalewki z hyzopem w składzie to „benedyktynka” i francuski likier Chartreuse.
  • kucharze – np. na Środkowym Wschodzie hyzop znany jest pod postacią przyprawy Zatar. Używany jest z umiarem, ze względu na swoją gorycz i lekko miętowy posmak. Hyzop pojawia się także w kuchni staropolskiej, jako przyprawa do dań fasolowych.
  • ogrodnicy – z przyczyn oczywistych, a temat zaraz rozwiniemy.

5 POWODÓW, DLA KTÓRYCH WARTO UPRAWIAĆ HYZOP?

My, Ogrodnicy o hyzopie nie zapomnieliśmy. Hyzop lekarski /Hyssopus officinalis/ ma status archeofitu –  rośliny przywleczonej jeszcze w czasach przedhistorycznych  – czyli naprawdę bardzo dawno temu. Najpewniej uprawiano go w przyklasztornych wirydarzach. A obecnie? Pojawia się coraz częściej w ogrodach prywatnych a nawet w uprawie pojemnikowej na tarasach i balkonach.

Oto ogrodnicze powody, dla których hyzop warto uprawiać:

  1. małe wymagania: hyzop jest rośliną łatwą w uprawie. Dobrze radzi sobie na każdej przeciętnej, piaszczystej i wapiennej glebie (czyli takiej, jak w naszym jurajskim obszarze). Potrzebuje do szczęścia pełnego słońca. Znosi okresowe susze. Zaszkodzić mu może tylko stojąca w nogach woda, szczególnie w okresach chłodów, gdy woda ta zamarza, mordując system korzeniowy (dlatego w uprawie pojemnikowej pamiętajmy o nasypaniu na dno drenażu).
  2. efektowność: hyzop lekarski to roślina dająca efekt „wow” – mocno się rozrasta, już w 2-3 roku uprawy tworzy zwarte grupy a w momencie kwitnienia (VII-XIII) staje się wyrazistą plamą barwną.
  3. atrakcyjny kwiatostan: 70-90cm pęd kwiatostanowy to naprawdę rarytas wśród bylin. U hyzopu lekarskiego kwiaty mają odcień indygo i fioletów, u odmiany ‚Roseum’ kwiaty są różowe, lecz kwiatostany krótsze. W każdym razie chmura kwiatów, sięgająca powyżej kolan to to, co w ogrodach zawsze wygląda dobrze.
  4. użytek dla owadów: Kwiaty hyzopu są lekko wonne i miododajne – wabią stada zapylaczy, motyli, pszczół.
  5. łatwe mnożenie: Hyzop łatwo się rozmnaża z siewu. To ważne, gdyż sama bylina po 4-5 latach się wyradza i mimo przycinania (robimy to w połowie wegetacji, ścinając rozwinięte kwiatostany i część zieloną łodyg), przestaje wyglądać atrakcyjnie. Ale ponieważ dookoła rośliny wyrastają jej samosiejki – praktycznie sama się odradza.

Dodaj komentarz