AMBROWIEC AMERYKAŃSKI.

Z masochistyczną przyjemnością dendrolodzy na uniwersytecie wymawiają z namaszczeniem jego łacińską nazwę: Liquidambar styraciflua - proszę, teraz każdy czyta pod nosem na głos. Jeśli student zdolny jest ją zrazu zapamiętać - zdolny będzie od teraz do wszystkiego. Dziś pozachwycamy się mało znanym gatunkiem drzewa, o którym nie da się jesienią nie opowiedzieć - a mianowicie o ambrowcu amerykańskim, zwanym także balsamicznym.

ATŁASOWY ORZECH

Rzadko miewamy okazję, by zobaczyć ambrowce w pełnej krasie. Szczególnie w naszych rejonach, gdzie mróz lubi sobie ostrzyc kły na pniach drzew i nie czyni wyjątków dla wrażliwców zza oceanu (styraks pochodzi z Ameryki Północnej, gdzie nosi urocze miana np.: sweetgum „słodkogumowca” lub satin walnut, czyli „atłasowego orzecha”. Ale najpiękniejszą nazwę nosi w języku Nahuatl – Ocotzocuahuitl – symfonia dźwięku i joga dla języka.

Jeśli jednak mamy krewnych w zachodniej Europie wybierzmy się do nich właśnie teraz koniecznie z jesienną wizytą. Spacerując po parku od razu wypatrzymy to wyjątkowe drzewo – płonące na tle innych. Ambrowiec to absolutny triumfator w konkursie na najpiękniejszą jesienną szatę. Podejdźmy bliżej i obejrzyjmy je dokładnie:

  • jest stosunkowo niewielkie, czubek sięga wysokości 10-15m, przy czym niemal idealnie owalna korona ma średnicę 6-8m
  • obejmijmy serdecznie szary pień. U starszych okazów jego średnica dobija metra. Listwowana korowina tworzy na jego powierzchni ciekawe ornamenty.
  • rozejrzyjmy się po ziemi i podnieśmy gałązkę – na przekroju ma ciekawy, kanciasty, nieraz wręcz gwiazdkowaty kształt z powodu gąbczastych elementów, biegnących wzdłuż czerwonawych pędów. A teraz wąchamy miejsce świeżego złamania – poczujemy uwodzicielski, balsamiczny zapach.
  • na ziemi leżą także mini morgensterny – drewniane uszypulone wielotorebki owocu ambrowca
  • a teraz zadrzyjmy głowę – liście. Ach, te liście. Trochę podobne do klonu. Ale ich barwy! – każdy liść unurzany w innej farbie. Każdy taki piękny.

CHCĘ AMBROWCA!

I stało się. Szkarłatny urok zawładnął naszym sercem i sprawił, że chcemy go mieć w swoim ogrodzie, by co jesień wychodzić do ogrodu i godzinami zadzierać głowę i wpatrywać się w rubinowe, purpurowe i złote listowie. Jest to możliwe.

  • ambrowiec preferuje żyzne, próchniczne,  wilgotne grunty
  • odczyn podłoża najlepiej by był obojętny lub lekko kwaśny ( pH 6,5-7)
  • na suchych, wapiennych glebach staje się mizerny i zamiera
  • najlepiej czuje się w rejonach, gdzie niegdyś spontanicznie rosły zalewane przez rzekę lasy łęgowe – gdzie ziemia jest stale wilgotna (lecz nie ciężka gliniasta!)
  • możemy posadzić ambrowca niedaleko brzegu zbiornika wodnego
  • świetnie czuje się w pełnym słońcu – im więcej słońca „zgromadzi” tym ogniściej zapłonie jesienną porą.

Kiedy już mamy idealne miejsce dla naszego styraksa, pamiętajmy by młode okazy rok w rok chronić przed mrozem, ubierając je w słomiane chochoły. Jednak nie martwmy się – z czasem nabierze hardości, by znieść nawet i dwudziestostopniowe mrozy.

Warto wspomnieć, że drzewa te w odpowiednich warunkach są imponująco długowieczne – dożywają nawet 400 lat. A po tym czasie, przyszłe pokolenia mogą oddać cenne, abrowcowe drewno do dobrego stolarza, by wykonać z nich długowieczne meble. Tylko czy za 400 lat będą istnieć jeszcze stolarze?

Dodaj komentarz